czwartek, 19 czerwca 2025

Costa Blanca - Alicante - promenada, ulica grzybów, port

Stare Miasto w Alicante, znane jako El Barrio lub Barrio de Santa Cruz, to prawdziwy labirynt wąskich, krętych uliczek


Tym razem do centrum Alicante wybraliśmy się tramwajem. Bilet kupiliśmy bezpośrednio w pojeździe i po chwili byliśmy już na miejscu.














Spacerując po Starym Mieście, łatwo przenieść się w czasie – kolorowe fasady, wąskie uliczki i liczne detale architektoniczne tworzą wyjątkową atmosferę. 















Idąc bez konkretnego planu, mijaliśmy bary tapas i niewielkie restauracje, z których dochodziły zapachy lokalnej kuchni oraz urokliwe place, na których aż chciało się przysiąść na chwilę odpoczynku.













Najlepszym sposobem na zwiedzanie tej części miasta jest po prostu… zgubienie się w uliczkach i odkrywanie ukrytych zakątków. Warto również spojrzeć w górę na zamek Santa Barbara.

Po zwiedzaniu Starego Miasta krótki spacer zaprowadził nas do zupełnie innego, bajkowego miejsca. Ulica Grzybów (Calle de las Setas / Calle San Francisco) to kolorowy deptak ozdobiony gigantycznymi rzeźbami muchomorów i zielono-żółtą nawierzchnią. Znajduje się w samym centrum, niedaleko promenady, i jest jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji miasta. Co ciekawe, kiedyś była to uliczka o niezbyt dobrej reputacji – dziś, po miejskiej rewitalizacji, przyciąga licznych turystów.














Na zakończenie warto skierować kroki w stronę portu w Alicante (Puerto de Alicante). Marina jachtowa, widoki na morze i molo sprawiają, że to idealne miejsce na spokojny spacer.







Bliskość centrum i promenady czyni port naturalnym dopełnieniem dnia spędzonego na odkrywaniu miasta.














Powrót był tak samo szybki i wygodny 😎 trzy przystanki tramwajem i byliśmy z powrotem w naszej cichej dzielnicy, z dala od miejskiego zgiełku.



piątek, 13 czerwca 2025

Costa Blanca - Alicante - promenada i Zamek Św. Barbary

Dwa miejsca, których nie możesz pominąć w Alicante: kultowa promenada i zamek św. Barbary


Kolejnego dnia musieliśmy wrócić do Alicante, żeby oddać auto na lotnisku. Z lotniska wróciliśmy autobusem C6 z powrotem do centrum miasta. A skoro już tam byliśmy, szkoda było nie wykorzystać okazji i zobaczyć jeszcze kilka miejsc.
Wysiedliśmy przystanek wcześniej niż przy porcie, planując przejść całą promenadą pieszo. Szybko okazało się jednak, że do tej „właściwej” mieliśmy jeszcze całkiem spory kawałek do przejścia 🙂


Promenada w Alicante, czyli słynna Explanada de España jest niesamowita. Szeroki deptak ciągnący się wzdłuż portu, przyciąga wzrok charakterystyczną mozaiką z czerwonego, czarnego i białego marmuru. Falujące wzory tworzą ciekawą iluzję optyczną, jakby spacerowało się po morskiej fali. Promenada łączy port Puerta del Mar z zielonym Parkiem Canalejas. 



Z jednej strony morze i port, a z drugiej eleganckie hotele.














Po drodze nie brakuje kawiarni, restauracji i ulicznych artystów, którzy dodają temu miejscu wyjątkowego klimatu. W sezonie bywa tłoczno, ale nawet wtedy warto tu zajrzeć - to jedno z tych miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć będąc w Alicante.















Spacerując uliczkami starego miasta, skierowaliśmy się w stronę zamku św. Barbary, który góruje nad Alicante na wysokim wzniesieniu.
Już po chwili zaczęła się wspinaczka. I tu trzeba się trochę spocić i złapać głębszy oddech, ale wysiłek szybko zostaje wynagrodzony. 
















Sama twierdza robi ogromne wrażenie, a jej położenie na szczycie góry gwarantuje spektakularne widoki na miasto i błękit Morza Śródziemnego.
Co ważne, wejście na zamek jest darmowe, więc to idealna motywacja, żeby ruszyć w górę 😃



Zamek składa się z kilku poziomów, ale ten absolutnie najlepszy znajduje się oczywiście najwyżej — przy wieżyczkach.



Zamek św. Barbary to w zasadzie jeden wielki punkt widokowy, a na jego terenie nie brakuje miejsc, z których można podziwiać Alicante z różnych perspektyw 😍





















Zachwycają nie tylko widoki, również spacer po klimatycznych alejkach i zabytkowych murach robi wrażenie 😍





1963 roku opuszczone ruiny zostały zaadaptowane na potrzeby turystyki i udostępnione zwiedzającym, dzięki czemu dziś każdy może swobodnie spacerować po murach i tarasach, chłonąc niezapomniane widoki.


Po zwiedzaniu czekał nas jeszcze około 4-kilometrowy spacer do apartamentu. Trasa prowadziła promenadą wzdłuż plaży, więc teoretycznie powinno być przyjemnie, No właśnie — teoretycznie. Szczerze mówiąc, trudno mi zrozumieć, jak w takim miejscu można odpocząć. Znalezienie wolnego skrawka piasku graniczyło z cudem: człowiek przy człowieku, do tego hałas, krzyki i piski dzieci — totalny chaos.





Tym bardziej cieszyliśmy się, że mieszkaliśmy około 4 km od centrum. Tam plaża była zdecydowanie spokojniejsza i dużo bardziej sprzyjała relaksowi.