To miał być romantyczny rejs o zachodzie słońca z kieliszkiem musującego wina.
Bilety kupiłam jeszcze w Polsce, przez GetYourGuide, żeby niczym się nie martwić na miejscu.
Do portu w Calpe mieliśmy około 2 km, więc wybraliśmy się pieszo nadmorską promenadą. W ciągu dnia świeciło piękne słońce, ale im bliżej byliśmy portu, tym więcej pojawiało się chmur, a niebo zaczęło szarzeć.
Port w Calpe jest niewielki, dlatego bez trudu odnaleźliśmy nasz katamaran – Mundo Marino.
Kiedy przybyć na miejsce?
Na bilecie widniała informacja, aby pojawić się 30 minut przed rozpoczęciem rejsu. W praktyce okazało się to zbędne, bo wejście na pokład rozpoczęto dopiero około 5 minut przed wypłynięciem.
Po wypłynięciu kapitan skierował katamaran za monumentalną skałę Peñón de Ifac, a potem popłynął w stronę miasteczka Maryvilli.
Niestety, niebo było stalowe i ciężkie. Chmury przysłoniły słońce, przez co widoki na wybrzeże nie były tak spektakularne, jak się spodziewaliśmy.
Mimo to na pokładzie panował miły spokój. Rozsiedliśmy się wygodnie i obserwowaliśmy, jak fale uderzają o burtę. W dłoni trzymaliśmy plastikowe kubki musującego wina, które miało dodać temu wieczorowi trochę uroku 😊
Wycieczka katamaranem trwała ok. 1,5h.
Po zakończonym rejsie skierowaliśmy się na nasz ulubiony nadmorski deptak, gdzie w restauracji In Bocca al Lupo Calpe serwują — naszym zdaniem — najlepszą pizzę w całym Calpe. Restauracja położona jest pod ogromnym, rozłożystym fikusem i oferuje przepiękny widok na morze. Obsługa uśmiechnięta i bardzo miła.
Tego wieczoru pizza smakowała naprawdę wybornie — chrupiące ciasto, aromatyczne składniki i klimat miejsca sprawiły, że był to idealny finał dnia, mimo kapryśnej pogody.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz