środa, 11 czerwca 2025

Costa de Valencia - Walencja

Miasto zachwyca kontrastem futurystycznego Miasta Sztuki i Nauki oraz klimatem urokliwego Starego Miasta.

Zaparkowanie na miejscach bezpłatnych jest praktycznie niemożliwe. Łatwiej trafić 6 w totolotka! Serio! Krążyliśmy 60 min w okręgu 1km od hotelu zanim udało się nam znaleźć miejsce. 

Jakże się cieszyłam, że to nie ja musiałam być kierowca w tym szalonym mieście. Z 5 ulicznych pasów, wjeżdżało się na rondo, które pasów nie miało, więc zaczynała się wolna amerykanka. Że skrajnego lewego skręcali w prawo, że skrajnego prawego jechali w lewo. Stanęłabym na środku i płakała. 

Gdzie spaliśmy?

Hotel Palau Suites Apartments - bardzo zadbany, czysty i niedaleko od starego miasta jak i od centrum artystycznego „Miasto Sztuki i Nauki” (Ciutat de les Arts i les Ciències)

Nasze studio było na ostatnim 7 piętrze, z 2 balkonami i niewielkim aneksem kuchennym. Materac był wygodny, ale poduszki były, jak zbita wata i mega miękkie. 















Co zobaczyliśmy?

Pierwsze kroki skierowaliśmy do parku Ciutat de les Arts i les Ciències. Miasto Sztuki i Nauki, które zaczęło powstawać w latach 90. XX wieku.



W kompleksie znajdują się planetarium, kino IMAX i 3D, największe w Europie oceanarium, muzeum nauki, centrum sztuk scenicznych, w którym odbywają się spektakle operowe i teatralne, recitale itp.















Nowoczesna konstrukcja z lekkimi, białymi łukami to ogród El Umbracle. Miejsce gdzie bujna zieleń i architektura łączą się w idealnej harmonii.

Dalej naszym celem był tor Formuły 1 - Valencia Street Circuit. Ten uliczny obiekt w hiszpańskiej Walencji przez kilka lat gościł Grand Prix Europy, jednak jego historia to opowieść o ambitnych planach i spektakularnym upadku. 
Tor był kiedyś częścią malowniczej, portowej dzielnicy Walencji. Od 2012 roku tor pozostaje nieczynny, jednak mój mąż, jako odwieczny fan F1, bardzo chciał zobaczyć to miejsce. Kiedyś po tych ulicach pędziły bolidy warte niewyobrażalne pieniądze. Dziś natomiast widok ten budzi raczej smutek – to jedynie pozostałości po ulicznym torze. Miejsce jest opuszczone, z barakami dla bezdomnych. Na teren nie można wjechać samochodem, ale można swobodnie wejść na opuszczony tor na sentymentalny spacer.



Pozostały też hale portowe, w których mieścił się pit lane z garażami serwisowymi.



Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w przeciwnym kierunku, w stronę starego miasta. Przechodząc przez rondo Plaza Zaragoza, zwróciłam uwagę na dwa urocze budynki. Nie udało mi się znaleźć informacji, czym dokładnie są, więc jeśli ktoś wie – dajcie znać 😊


Minęliśmy Puerta del Mar, czyli Bramę Morską, będącą pomnikiem upamiętniającym ofiary hiszpańskiej wojny domowej.

Bardzo chciałam zobaczyć Pont de la Mar (Most Morski). Na szczęście znajdował się na naszej trasie 😊 To zabytkowy kamienny most, który dziś rozciąga się nad dawnym korytem rzeki Turia, przekształconym w park znany jako Ogrody Turii.


Kolejnym interesującym miejscem na naszej drodze był budynek Kapitanatu Generalnego w Walencji (Capitanía General de Valencia), znany także jako dawny klasztor Santo Domingo. Obecnie mieści się w nim Dowództwo Wojsk Lądowych Wysokiej Gotowości.


Im bliżej starego miasta, tym bardziej widoczne są historyczne zabudowania. 


Katedra w Walencji została poświęcona w 1238 roku, krótko po wypędzeniu Maurów z miasta. Przyciąga ona turystów i wiernych nie tylko swoją piękną architekturą, lecz także tajemnicą rzekomo autentycznego Świętego Graala
Wieża El Micalet, to charakterystyczna ośmioboczna dzwonnica katedry  – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Na szczyt wieży prowadzi ponad 200 schodów, ale po ich pokonaniu można podziwiać panoramę miasta 😊










Kaplica Świętego Kielicha znajduje się w bocznej kaplicy, po prawej stronie od głównego wejścia. Długowieczna tradycja chrześcijańska głosi, że z dużym prawdopodobieństwem właśnie ten kielich był używany przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy.


Plaza de la Virgen (Plac Dziewicy) to jeden z najstarszych i najchętniej odwiedzanych przez turystów placów Walencji. Otaczają go zabytkowe budynki, takie jak katedra Santa María, bazylika de la Virgen.
W centralnej części placu znajduje się Fontanna Turii. Jej główną postacią jest Neptun, przedstawiony w pozycji leżącej, symbolizujący rzekę Turia.


Spacerując dalej trafiliśmy przed jedną z głównych historycznych bram miejskich w Walencji -  Torres de Serranos. To przy niej witano królów i zagranicznych oficjeli. 


W historycznym centrum idąc wąską uliczką trafiliśmy na Torre de Sant Bartomeu (Wieża Świętego Bartłomieja). I tu ciekawostka - wieża jest jedynym zachowanym elementem kościoła o tej samej nazwie, który został zburzony.


Plaza de la Reina (Plac Królowej) to tętniące życiem serce miasta, pełne kawiarni i restauracji, w którym chętnie spotykają się zarówno mieszkańcy, jak i turyści. Plac stanowi ważny punkt łączący Stare Miasto z Ogrodami Turii.


Z placu ruszyliśmy w stronę hotelu, spacerując ulicami zabudowanymi budynkami o tradycyjnej architekturze, z balkonami oraz bogato zdobionymi fasadami.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz